Diakonia Modlitwy

diakonia_modlitwy

Chcemy być fighterami dla Chrystusa. Jeśli chcesz być dobrym fighterem musisz trenować, musisz ćwiczyć, musisz być wytrwały. Żaden fighter nie stanie się mistrzem bez regularnego treningu, odpowiedniej diety i hartu ducha. Każdy prawdziwy fighter zna smak zwycięstwa, ale też zna smak porażki. Prawdziwi wojownicy modlitwy też tego doświadczają. Wiedzą co znaczy doświadczyć zwycięstwa w Chrystusie, ale znają też smak ugięcia się pod ciężarem swojej słabości – zniechęcenia i trudu w modlitwie.

Niełatwo się modlić, gdy świat krzyczy: nie uda się ,nie dasz rady, zajmij się swoimi sprawami. Czasem trzeba być Bożym szaleńcem, który rzuca się w przepaść i choć nie ma skrzydeł jest pewien, że nie roztrzaska się o skałę.  Dlatego potrzebujemy siebie, potrzebujemy obok ludzi, kościoła, który będzie czuwał, by zmęczone ręce nie opadły a omdlałe kolana odzyskały siłę. Potrzebujemy wstawienników, by czuwali, by zanosili do Boga modlitwy za to, co spragnione i skrajnie wyczerpane.

Nie każdy rodzi się wojownikiem, ale każdy może się nim stać. Wstawiając się w modlitwie chcemy zwyciężać  w imieniu Jezus. Chcemy iść do tych, którzy się źle mają, chcemy jak Chrystus i Jego uczniowie iść do pokrzywdzonych i strapionych na duchu – do tych, którzy potrzebują wyzwolenia z chorób i lęków  – do tych, do których Bóg nas pośle. W naszej walce uczymy się co to znaczy być posłusznymi Bożemu powołaniu, co to znaczy rezygnować z siebie, uczymy się dostrzegać tych, którzy potrzebują uzdrowienia, ukojenia, uczymy się od najlepszego fightera – od Chrystusa!

Moim pragnieniem jest, by wstawiennicy Metanoi byli jak armia Pana, w jednym Duchu, jednej myśli, wołali odważnie do Boga, obwieszczając Jego zwycięstwo na każdym wyschniętym kawałku ziemi. Niezłomni w  Bogu a jednocześnie wyczuleni na poruszenia Jego Ducha i wrażliwi na potrzeby tych, którzy potrzebują modlitwy, wsłuchani w głos tego, którego szept staje się ich krzykiem. Jak armia, która stając w autorytecie Jezusa Chrystusa odbuduje zniszczone mury i będzie głosem przebudzenia w otaczającej rzeczywistości.

Asia Mazurek | liderka Diakonii Wstawienniczej | Wspólnota Metanoia

 

wylomy_banerwww

Wyłomy

Czasem Bóg daje słowo i nie wiesz co z nim zrobić,ale wiesz na 100 %, że ono jest do Ciebie, czytasz je o raz kolejny i i niemal każda fraza przenika Cie na wylot. Chciałbyś wiedzieć już teraz, natychmiast, co ono oznacza, co dokładnie zapowiada. Kilka lat temu jeszcze przed powstaniem Metanoi Bóg poruszył mnie na słowami z Księgi Izajasza:

„Na twoich murach Jerozolimo rozstawiłem strażników, Przez cały i dzień i całą noc nigdy milczeć nie będą. Wy, którzy pamiętacie o Panu, Nie szukajcie dla siebie wytchnienia I Jemu wytchnienia nie dajcie. Dopóki nie umocni Jerozolimy I dopóki nie uczyni jej chwałą na ziemi”. Iz 62, 6-7

Kilka lat później, gdy powstawała Metanoia, Bóg objawiał mi do czego wzywa to słowo. Bóg wzywa swoich wstawienników, by nie ustawali w modlitwie, by stawali na murach jak strażnicy i we dnie i w nocy wołali do Pana, by odbudował Jerozolimę.

Jakiś czas później, gdy Metanoia jako dopiero rodząca się wspólnota przechodziła trudny moment, Pan przyszedł do mnie z kolejnym słowem. Zaprowadził mnie tam , gdzie jeszcze nigdy wcześniej nie byłam do Księgi Nechemiasza i pokazał fragment

„Gdy przybyłem do Jerozolimy najpierw odpoczywałem przez trzy dni. Następnie pewnej nocy wstałem, ja i grupa towarzyszących mi ludzi – ale nie wyjawiłem jeszcze nikomu, jakie zadanie bóg dał mi do wykonania w Jerozolimie. […] Oglądałem uważnie mury Jerozolimy z ich wyłomami i spalone bramy miasta. […] zwierzchnicy nie wiedzieli, dokąd się udałem i co zamierzałem zrobić […] teraz więc rzekłem do nich: widzicie spustoszenie, w jakim żyjemy? Jerozolima jest zburzona, a jej bramy strawione ogniem. Chodźcie odbudujmy mury Jerozolimy i niech zakończy się nasze pohańbienie! Oni odrzekli: zgoda. Budujmy! I zabrali się z zapałem do tego dobrego dzieła.” Neh 2, 11-18

Wyłomy zrodziły się z potrzeby i konieczności szturmowania nieba – tam gdzie, ludzkie wysiłki są niewystarczające. Zrodziły się z wiary, że Bóg może dokonać rzeczy niemożliwych, z przekonania, że Jemu podoba się wierność i, że On nie zostawia swojego ludu bez odpowiedzi, ale daje wytchnienie w stosownej chwili.

W odpowiedzi na Boże wezwanie co tydzień od kilku lat spotykamy się, by wołać do Boga w sprawach bliskich naszemu sercu. W modlitwie oglądamy mury Jerozolimy i prosimy Pana, by pokazywał nam wyłomy, by pokazywał nam te miejsca, w nas, naszej wspólnocie, w ludziach, którzy nas otaczają, w kościele jako Jego owczarni, które On chce odnowić, w których chce działać, by Jego wielka chwała mogła się objawiać. Bóg przez te lata już tak wiele zrobił i tak wiele odbudował, ale jestem przekonana, że Jego największe dzieła cały czas przed nami! Niektóre nawet jeszcze nie wyłaniają się zza horyzontu, inne przykryła gęsta mgła, inne tylko odsłaniają swój zarys, ale je wszystkie Bóg już zaplanował i pragnie je z nami współrealizować! Potrzebuje nas, by Jego Królestwo stawało się na ziemi, szuka tych, których serca są mężne i wierne, tych, którzy nie ustaną w walce o NOWE JERUZALEM!

Asia Mazurek